Mieszkańcy Ursynowa najlepiej oceniają publiczne gimnazja, a najgorzej – publiczną służbę zdrowia. 

Takie wnioski płyną z badania „Jakość życia mieszkańców Warszawy”, przygotowanego przez Wydział Badań i Analiz Centrum Komunikacji Społecznej urzędu miasta. – Jest to największe i najbardziej szczegółowe badanie jakości życia mieszkańców, jakie dotychczas realizowaliśmy – mówi wicedyrektor CKS Adam Grzegrzółka. – Powstał materiał pokazujący jakość życia w Warszawie w rozbiciu na dzielnice i poszczególne rodzaje usług.

Jak oceniają swoje życie mieszkańcy Ursynowa? Najlepszą ocenę w naszej dzielnicy dostały publiczne gimnazja. W skali od 1 do 5 średnia ocen wyniosła 3,83. Dobrze oceniana jest też publiczna zieleń (3,77) i stan ulic (3,75). Na drugim biegunie znalazły się: publiczna służba zdrowia (3,32), oferta domów kultury (3,40) i Straż Miejska (3,41).

Przeciętny mieszkaniec Ursynowa pokonuje drogę do pracy lub szkoły w 32 minuty, wraca z niej 34 minuty. Najczęściej jeździmy samochodem (34 proc.), autobusem (22 proc.), metrem (20 proc.) i tramwajem (11 proc.). 1 proc. mieszkańców dzielnicy podróżuje rowerem, a 6 proc. – pieszo.

63 proc. mieszkańców czuje się w naszej dzielnicy bezpiecznie, odmienne zdanie ma 7 proc. 10 proc. mieszkańców ma złe zdanie o policji, 16 proc. – o straży miejskiej.

– W całym mieście policja jest oceniana lepiej, niż straż miejska – mówi rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.

Co dziesiąty mieszkaniec Ursynowa korzystał w ciągu ostatnich 12 miesięcy z oferty domów kultury w dzielnicy, 17 proc. uczestniczyło w wydarzeniach kulturalnych w dzielnicy. 31 proc. osób natomiast korzystało z biblioteki.

76 proc. mieszkańców Ursynowa jest zadowolonych z tego, że żyją w Warszawie, a 77 proc. – z wyboru dzielnicy. Najbardziej w życiu zadowoleni jesteśmy ze sposobu spędzania wolnego czasu oraz życia rodzinnego.

W pytaniu o najbliższe otoczenie, najwięcej mieszkańców wskazało, że brakuje miejsc parkingowych (46 proc.), dróg rowerowych (40 proc.) i ławeczek (38 proc.). Za dużo jest natomiast sklepów sprzedających alkohol (38 proc.), banków (28 proc.), sklepów spożywczych i aptek (po 25 proc.). Większość mieszkańców narzeka również na korki.

– Badania posłużą nam do świadomego zaprogramowania nowej perspektywy podziału środków, zarówno unijnych, jak i miejskich – mówi dyrektor CKS Jarosław Jóźwiak. – Wyniki pokazują, że w poszczególnych dzielnicach te potrzeby rozkładają się inaczej.