Deweloperzy wykorzystują sytuację, że nie ma planów miejscowych i zabudowują ostatnie skrawki zieleni – mówi Piotr Skubiszewski, przewodniczący klubu radnych Nasz Ursynów.

Skubi_koszula Jakimi zagadnieniami zajmowaliście się na ostatniej sesji rady dzielnicy Ursynów?

PIOTR SKUBISZEWSKI: Przegłosowaliśmy kilka uchwał dotyczących budżetu (m.in. w zakresie wydatków majątkowych w oświacie i doposażenia hali Arena Ursynów) , przyjęliśmy uchwałę zawierającą uwagi do projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (w skrócie: mpzp) dla rejonu ul. Kłobuckiej, w sprawie planów miejscowych dla Imielina, a także zaapelowaliśmy ponownie do władz miasta o przywrócenie poprzedniej trasy linii autobusowej 195.

Co uchwaliliście w sprawie planów miejscowych?

Jeśli chodzi o zagospodarowanie terenu Toru Wyścigów Konnych na Służewcu, to uchwaliliśmy uwagi do projektu mpzp, które można składać do 27 listopada do prezydenta Warszawy. Zdaniem rady dzielnicy obszar toru Wyścigów Konnych Służewiec powinien zachować swój pierwotny charakter, który został określony kilkadziesiąt lat temu, gdyż jest to teren zabytkowy. Uważamy, że na terenie toru nie powinno się budować wielkich obiektów kubaturowych. Mamy tu na myśli przede wszystkim budowę hali widowiskowo-sportowej. Jest to teren przeznaczony pod wyścigi konne i kłóciłoby się to z jego charakterem. Nie jest to także obszar, który jest dobrze skomunikowany, a tego typu hala powinna być wybudowana w miejscu, do którego można swobodnie dojechać. Przy opracowywaniu miejscowego planu przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy, by kompleks na Służewcu służył wyścigom konnym, czy też innym funkcjom. Naszym zdaniem tym pierwszym, dlatego wnieśliśmy takie uwagi. Nie da się zadowolić wszystkich. Teraz czekamy w jaki sposób zostaną one rozpatrzone przez prezydenta Warszawy.

A jak wygląda sprawa w zakresie planów miejscowych dla Imielina? Ta sprawa budzi emocje. Mieszkańcy domagają się od lat aby ten obszar objęto planami i sprzeciwiają się nowym inwestycjom.

Zaapelowaliśmy, by władze miasta przyspieszyły prace nad przyjętą w 2012 r. uchwałą ws. przystąpienia do sporządzenia projektu mpzp obszaru po północnej stronie ulicy Filipiny Płaskowickiej. Dodatkowo zawnioskowaliśmy – już trzeci raz w tej kadencji – aby podobna uchwala została przyjęta przez Radę Warszawy dla pozostałej części Imielina. Jest to niezwykle ważne, ponieważ teren ten jest obecnie intensywnie zabudowywany. Spółdzielnie i deweloperzy wykorzystują sytuację, że nie ma planów miejscowych i zabudowują ostatnie skrawki zieleni. Dodatkowo obszar Imielina objęty jest w dużej części roszczeniami o odzyskanie nieruchomości. Przykładem jest choćby teren wokół hali sportowo-widowiskowej przy ul. Pileckiego – przypominam, że w zeszłej kadencji były ambitne plany na wybudowanie obok niej nowoczesnego kompleksu obiektów sportowych. Były na to wygospodarowane środki, niestety okazało się ze teren jest objęty roszczeniami o zwrot, co spowodowało, ze inwestycja została wstrzymana. Trwa to już kilka lat. Być może nigdy nie zostanie zrealizowana. Gdyby w porę podjęto odpowiednie działania planistyczne, to być może udałoby się w niedalekiej przyszłości wybudować te jakże potrzebne obiekty sportowe. Zaznaczam, że w tych sprawach cały czas jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami, którzy również domagają się od władz miasta, aby zostały podjęte stanowcze kroki w tej kwestii. Niestety, z informacji, które posiadamy dzisiaj, władze stolicy nie zamierzają podjąć nowej uchwały ws. nowego planu miejscowego dla Imielina. Naszym zdaniem jest to duże zaniedbanie i działanie wbrew woli i oczekiwaniom mieszkańców.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał KG.